„Dlaczego choruję” kontra „Po co choruję”

„Dlaczego choruję” kontra „Po co choruję”

Każdy człowiek w swoim życiu doświadcza kryzysów. Kryzysem może być strata bliskiej osoby, rozwód, utrata pracy, choroba somatyczna (zawał, nowotwór inna choroba przewlekła). Pojawienie się kryzysu wytwarza potrzebę zmiany czegoś w naszym zachowaniu i myśleniu, aby było możliwe dostosowanie się do nowych warunków. Bardzo ludzką jest potrzeba wiedzy i informacji. Nie znosimy sytuacji, w których nie wiemy co się z nami dzieje i jaka jest przyczyna danego stanu. Wiedza daje nam spokój i poczucie kontroli nad własnym życiem. W momencie doświadczania kryzysu w naszych głowach pojawia się „dziura informacyjna”. Nie dość, że początkowo brak nam wiedzy na temat nowych okoliczności, to jeszcze większość rzeczy dzieje się poza naszą kontrolą. Sposobem na ogarnięcie nowej rzeczywistości jest zadawanie pytań.Podczas mojej pracy na oddziałach hematologicznym i onkologicznym, pacjenci w ramach radzenia sobie z kryzysem związanym z chorobą zadawali pytanie:

  • „DLACZEGO MNIE TO SPOTKAŁO, CO TAKIEGO W ŻYCIU ZROBIŁEM, ŻE TERAZ DOŚWIADCZAM CHOROBY?”. Po postawieniu, takiego pytania, zaczynało się intensywne przeczesywanie przeszłości w celu znalezienia wszystkich złych uczynków, które mogłyby być uzasadnieniem dla obecnej kary jaką jest nowotwór. Pacjenci są bardzo kreatywni w znajdowaniu błędów przeszłości.
  • Kiedy pytałam „CZY PAN/PANI JEST CAŁKOWICIE PEWNY/PEWNA, ŻE TE ZNALEZIONE BŁĘDY SĄ POWODEM ZACHOROWANIA?” w większości odpowiadali „NIE”.
  • Moim następnym pytaniem było „CZY TAKI SPOSÓB MYŚLENIA PANI/PANU POMAGA, CZY CZUJE SIĘ PANI/PAN Z TYM LEPIEJ, CZY TA WIEDZA (NIE STUPROCENTOWA) POMAGA W ZDROWIENIU?”. Niemalże bez wyjątków pacjenci także odpowiadali „NIE”.
  • Moją następną sugestią było stwierdzenie „ROZUMIEM ŻE PYTAĆ PANI/PAN MUSI, SKORO POPRZEDNIO ZADANE PYTANIA NIC DOBREGO SOBĄ NIE WNOSZĄ, TO MOŻE WARTO JE ZMIENIĆ. A GDYBY ZADAĆ SOBIE PYTANIE: PO CO CHOROBA POJAWIŁA SIĘ W MOIM ŻYCIU?”.

W przypadku tego drugiego pytania kreatywność pacjentów jest bardzo duża. Kilka moich ulubionych przykładów to: Młody pacjent, mający żonę i dziecko, w wyniku zmiany pytania doszedł do wniosku, że: „Ta sytuacja, której doświadcza w związku z chorobą jest jakąś formą sprawdzianu czy jest dorosłym mężczyzną, czy też może dzieciakiem za którego rodzice podejmują wszystkie decyzje. Ten kryzys jest mu potrzebny, żeby nareszcie dorosnąć.”

Matka dwójki dzieci w wieku szkolnym, określająca samą siebie jako osobę nadopiekuńczą, doszła do wniosku, że: „choroba jest po to aby dzieci się usamodzielniły. Bez choroby i częstych długotrwałych pobytów w szpitalu wychowałaby dwójkę dorosłych ludzi, którzy niczego nie potrafią załatwić bez pomocy drugiej osoby.”

Takie pytanie nie rozwiązuje problemu kryzysu ale ponieważ jest skierowane na przyszłość, łagodzi negatywne emocje pacjenta spowodowane poczuciem winy. Pytanie „PO CO” zwiększa prawdopodobieństwo zmiany w myśleniu i zachowaniu pacjenta a także daje nadzieję, która w przypadku leczenia chorych z nowotworem jest bardzo ważna.

Zasada „Dlaczego vs. Po Co” sprawdza się nie tylko w przypadku chorych somatycznie. Stosuję ją w terapii pacjentów z depresją i zaburzeniami lękowymi, gdzie bardzo dobrze się sprawdza jako narzędzie pomocne w formułowaniu nowych przekonań dotyczących innych, świata i siebie.